X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Czemu tu jesteś, Dominic?  pyta nagle. Mogłeś powiedzieć w szpitalu prawdę  awtedy poprosiliby o namiary do kogoś innego, kogo mogliby wezwać.Nie musiałeś tamczekać i nie musisz teraz przy mnie zostawać.W co ty sobie pogrywasz?Drga mi mały mięsień szczęki. Nie wiem  przyznaję szczerze. Ale to nie żadna gra.Przynajmniej raz w życiu to niejest gra.Chcę tu być.Wzdycha, cichutki dzwięk wśród nocy. Ale dlaczego? Tylko wszystko pogarszasz.Przeciągasz to, podczas gdy musimy po prostusprawę zakończyć.Tak będzie lepiej.Mniej boleśnie.Wierz mi, wiem wszystko o rozstaniach. Ja nie chcę tego kończyć  oświadczam schrypniętym głosem.Wiem, że jej odpowiedzmoże mnie zmiażdżyć, ale nie mogę cofnąć tych słów. Nie chcę tego kończyć  powtarzam.Gdy wypowiadam to zdanie na głos, jeszcze utwierdzam się w przekonaniu, iż tak właśnieczuję.Naprawdę nie chcę tego kończyć.Nie wiem, czego chcę, ale na pewno nie tego.Jakimś cudem, mimo usilnych starań, wpuściłem ją do środka.I teraz, gdy już tu jest, niemogę jej wypuścić.Nie mogę znów doświadczyć tego rodzaju straty.Jacey zamyka oczy. Nie możesz mi dać tego, czego potrzebuję, Dominic  oznajmia prosto. Więc jaki w tymcel? Nie zgodzę się na mniej.Już nie.Rodzi się we mnie panika, pozostawiając gorzki posmak na języku, ponieważ ona możemieć rację.Nie dlatego, że nie chcę dać jej tego, czego potrzebuje, ale dlatego, że być możenie jestem do tego zdolny.Ale mogę spróbować, do kurwy nędzy. Czego potrzebujesz?  pytam, a słowa drapią mnie boleśnie w gardle. Ciebie  odpowiada z prostotą. Ciebie całego& A tego nie potrafisz mi dać.Mój oddech przyspiesza, szybko wciągam i wypuszczam powietrze, niemal dyszę.Nie wiem, jakwygląda atak paniki, ale czuję się, jakbym znalazł się od niego o krok.Mam wrażenie, że moje żebra to stalowe pręty, które ściskają płuca jak w imadle.Gwałtownie zaczerpuję powietrza, a potempowoli je wydycham. Skąd wiesz?  pytam wreszcie. Jeszcze nie próbowałem. Bo cię znam  mówi ona bez ogródek, oczy ma zamknięte, jej ciemne rzęsy kontrastują zbladymi policzkami. Znam cię. Tak?  rzucam, w moim głosie pobrzmiewa pustka. Czy aby na pewno?Jacey otwiera oczy i dostrzegam w nich milion rzeczy, bolesnych, pełnychdezorientacji.Oraz nadziei. W porządku.Skoro faktycznie cię nie znam, to może mi opowiesz?  sugeruje miękko.Opowiedz mi, kim jesteś.Opowiedz mi o Emmie.To jakiś początek.Jezu.Nie mogę oddychać.Imadło obejmujące płuca przesuwa się teraz ku sercu, ściskając je, miażdżąc, ścierając namiazgę, a ja wciąż nie mogę oddychać.Udaje mi się zaczerpnąć powietrza, wlepiam wzrok w kąt pokoju, w ciemność. Czemu o tym?  wykrztuszam. Czemu muszę mówić o Emmie? Ona nie ma na nasdwoje żadnego wpływu.Jacey wbija we mnie ponure spojrzenie. Czyżby?  pyta łagodnie. Jesteś w niej zakochany, Dominic.I można ją dostrzec& wkażdej najmniejszej rzeczy, jaką robisz.Zaciskam mocno powieki, usiłując obronić się przed prawdą.Ale wiem, że Jacey ma rację.Wszystko, co robię, wszystko, co jest we mnie spieprzone, wiąże się z Emmą.I jeślikiedykolwiek chcę sobie z tym poradzić, jeśli kiedykolwiek chcę w życiu czegoś dobrego iprawdziwego, muszę stawić temu czoła.Muszę stawić czoła jej. Widzisz?  rzuca Jacey cicho. Wiedziałam, że nie dasz rady.Po prostu już idz, Dom.Poproszę Kaylie, żeby ze mną posiedziała.Otwieram gwałtownie oczy. Nie  oznajmiam z przekonaniem, napędzany desperacją. Pozwól mi spróbować. Jaceyprzygląda mi się z powątpiewaniem, bojąc się żywić nadzieję. Nie jestem zakochany w Emmie.Ona nie żyje.Wiem o tym.Ale nie mogę nic poradzić na to, że ją kocham.Była moim pierwszymwszystkim.To z nią przeżyłem pierwszy pocałunek, pierwszą miłość, pierwszy raz.Zawsze będęją kochał.Przez to wszystko, co się z nią stało, nigdy się od tego nie uwolnię.Od niej.Milknę na chwilę, pozwalając, by Jacey przyswoiła sobie te słowa. Emma nie żyje.Umarła okropną śmiercią i była to najgorsza rzecz, jaką w życiuwidziałem.Nie sądzę, żeby udało mi się opisać tę noc, nie potrafię nawet ująć tego w słowa.Nigdy nie byłem w stanie o tym z kimkolwiek rozmawiać& nawet z moją rodziną.Myślę o jejtwarzy z tej ostatniej nocy i zastygam.Słowa zamierają mi na ustach i nie mogę ichwypowiedzieć.Ale jeśli tego potrzebujesz& jeśli właśnie tego potrzebujesz& spróbuję.Powietrze między nami jest jak naładowane, wisi ciężko.Ale to nie ma znaczenia,ponieważ dzieje się jedyna rzecz, na której mi zależy& Twarz Jacey łagodnieje na dzwiękmoich słów i dziewczyna kiwa głową. Przykro mi  szepcze miękko. Wiem, że to trudne.Ale naprawdę tego potrzebuję.Muszę zrozumieć, co się stało, bo uważam, że to wyjaśni wszystko.Muszę cię poznać, Dom.Czuję osłabiającą ulgę, ale jednocześnie jestem spięty.Wiem, że mam tylko jedną szansęwytłumaczenia tego, sprawienia, że ona zrozumie, i muszę się postarać, żeby wyszło dobrze.Chociaż wtej popieprzonej sprawie z Emmą nie ma żadnego  dobrze.Wszystko wyszło zle.Na każdym poziomie.Gdy mówię, spoglądam przez okno na nocne niebo.Nie potrafię patrzeć Jacey w twarz& Widok jejreakcji mógłby mnie dobić.Nie ma szans, żebym obserwował jej minę w momencie, kiedy usłyszy, co zrobiłem.Kim byłem.Jak się zachowałem. Emma i ja dorastaliśmy razem  zaczynam. Stale była u nas w domu, razem z Kirą,bawiąc się z Duncanem, Sinem, Fioną i ze mną.Wszyscy byliśmy jak rodzina. Dopóki nie zaczęliście randkować  wtrąca Jacey.Uśmiecham się leciutko nawspomnienie pierwszej randki z Emmą. Właśnie.Do naszej pierwszej randki doszło przypadkiem& gdy byliśmy w drugiej klasieliceum.Jej samochód zepsuł się na naszej drodze dojazdowej.Ja właśnie dokądś sięwybierałem, więc zgarnąłem ją i wziąłem ze sobą.Jechałem starą klasyczną novą taty& której wodtwarzaczu utknęła kaseta.Jeżeli chcieliśmy czegoś posłuchać, naszą jedyną opcję stanowiłaBrown Eyed Girl.Tamtego wieczoru przesłuchaliśmy tę piosenkę chyba z pięćdziesiąt razy& aleto w niczym nie przeszkodziło, bo spotkanie skończyło się pożegnalnym pocałunkiem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • funlifepok.htw.pl
  •